
O ile Vermeer tworząc 'Dziewczynę z perłą', miał do dyspozycji pędzel i farby, Doremus swoje dzieło maluje intensywnymi emocjami, świetnym aktorstwem i przede wszystkim muzyką. Muzyką równie delikatną, co nasączoną, ociekającą wręcz emocjami. Bo muzyka jest istotnym elementem tego obrazu i nie tylko ze względu na to, że jej bohaterowie są z nią ściśle związani, ale wrócimy jeszcze do tego.
Keith (Guy Pearce), podobnie jak Vermeer w domniemanej historii powstania 'Dziewczyny z perłą' w reżyserii Petera Webbera, jest trochę wypalonym, a trochę niespełnionym artystą. Obaj nie dogadują się z żonami, które nie rozumieją ich pasji, ich artystycznych zapędów. W domach obu pojawia się również młoda dziewczyna - natchnienie, inspiracja, ale także bratnia dusza, która potrafi zrozumieć i docenić artyzm. Zarówno między Vermereem i młodą służącą, jak i Keithem i uczennicą (Felicity Jones), która przyjeżdża do jego domu na wymianę z Wielkiej Brytanii, rodzi się z czasem milcząca więź i fascynacja - tak pięknie podkreślana muzyką. Jej autor, Dustin O'Halloran odwalił kawał dobrej roboty, wypełniając najlepiej jak się dało przeznaczenie muzyki filmowej. Tworząc dźwięki inspirowane muzyką klasyczną odpowiednio podkreślił subtelne i wysmakowane kadry i dopowiedział to, czego nie dopowiedziały emocje aktorów. Wszystko to zamknęło się w piękną, estetyczną całość, dając maksymalna radość odbioru.
'Breathe In' to kolejny udany film autora 'Like Crazy', który może faktycznie nie powala fabularnie - ciężko szukać oryginalności w historii tkwiącego w rutynowym związku mężczyzny, którego żona nie rozumie i który spotyka na swej drodze młodą piękną dziewczynę. Ważniejsza w tym wypadku forma, w jaką zostało to ujęte i nam pokazane. Nie zawsze najważniejsza jest bowiem oryginalność, wszak jak wiadomo - wszystko zostało już opowiedziane, pozostał tylko postmodernizm. Trzeba tylko odpowiednio to ograć - w przypadku 'Breathe In' zagrać, odegrać i nagrać.
Breathe In (2013) reż. D. Doremus